Kto wybierał imiona naszych przodków

Imiona naszych przodków

Kto wybierał imiona naszych przodków.

Tak na gorąco bez zastanowienia powiemy, tak jak najbardziej to rodzice dziecka decydowali o imieniu dziecka w XIX wieku. Ale czy tak było naprawdę? Od genealogów a zwłaszcza osób opracowujących indeksy do ksiąg metrykalnych usłyszymy nie jedną historię o tym, iż w nie jednej parafii wszystkie dziewczynki dostawały imię Marianna a chłopcy imię Jan w określonym przedziale czasowym co może świadczyć o tym, iż rodzice jedynie asystowali w pewnym sensie przy wyborze imion dla swoich dzieci. Więc kto tak naprawdę wybierał imiona dzieciom naszych przodków?

Imiona naszych przodków
Duplikat umz parafia Strawczyn rok 1862 (AP Kielce)

W maju na spotkaniu Świętogenu wysłuchałem referatu Pani Janiny Hyb która jest autorką indeksów do ksiąg metrykalnych z parafii Strawczyn. Pani Janina dostrzegła, że w pewnym okresie w XIX wieku w księgach metrykalnych pojawiły się dość nietuzinkowe  imiona nadawane dzieciom w parafii w Strawczynie.  Przy dokładniejszej analizie okazało się, że ten czas nadawania nietuzinkowych imion w parafii Strawczynie przypada na lata 1836-1868. Jest to czas, kiedy funkcję proboszcza a zarazem urzędnika stanu cywilnego pełnił ksiądz Michał Tomaszewski.

Przyznam się, że część tych imion znam jedynie z kalendarza, praktycznie w innych okolicznościach ich nigdy nie słyszałem (zapewne każdy będzie miał inne doświadczenia w tym zakresie). Zapewne o tych imionach również nie słyszeli nasi przodkowe z parafii w Strawczynie a jednak ich dzieci noszą te rzadkie jak na owe i nasze współczesne czasy imiona. Wymienię kilka Fulgenty, Cyrian, Blandyna, Benigna, Pryska, Soter, Koleta, Rubikunda (pełny zakres imion znajduje się na stronie Świętogenu w zakładce Genehistorie).   W tym przypadku wygląda na to, iż  imiona wybierał proboszcz zestawiając mniej lub bardziej zbieżnie dzień narodzin dziecka z kalendarzem w którym umieszczone były imiona świętych i błogosławionych. Co z pozostałymi dziećmi noszącymi bardziej pospolite imiona jak Wojciech, Anna, Piotr czy Aniela?. Było dokładnie tak samo. To proboszcz wybierał, sugerował imiona dla dzieci (zestawiał mniej lub bardziej zbieżnie dzień narodzin dziecka ze świętym lub błogosławionym z kalendarza) a rodzice jedynie asystowali przy wyborze. Oczywiście być może ta sytuacja w Strawczynie jest jakiegoś rodzaju wyjątkiem od reguły lub być może potwierdza regułę.

W dzisiejszych czasach kiedy wszyscy umiemy czytać i pisać bardzo często wybieramy nietuzinkowe imiona dla naszych dzieci chcąc podkreślić ich wyjątkowość. Natomiast w XIX wieku kiedy znaczna część osób nie umiała czytać i pisać nie znała tych nietuzinkowych imionach które wymieniłem, a jednak ich dzieci noszą takie imiona. Ciekawe czy Stefan Żeromski który urodził się w Strawczynie w roku 1864  zawdzięcza imię ówczesnemu proboszczowi czy swoim rodzicom.

Oczywiście zapewne temat jest bardziej skomplikowany, pomijam kompletnie status społeczny w tym temacie jak również różne zależności pomiędzy imionami np. dziadków i wnuków (chrzestnych) mające znamiona dziedziczności i świadomego wyboru, czy wyznanie religijne czy zabór.

Kartki z Dziejów Igołomskiego Powiśla

Przodkowie w kancelarii parafialnej

Powiśle Igołomskie

Powiśle Igołomskie

W miesiącu kwietniu prowadziłem kwerendę, której efektem końcowym miał być prezent na 80 urodziny w postaci wykresu genealogicznego przodków dotyczącego konkretnego nazwiska. Kwerenda dotyczyła terenów pogranicza diecezji kieleckiej i krakowskiej tzw. Powiśla Igołomskiego. Czy znacie te okolice?

Znaczny zbiór ksiąg metrykalnych interesującej mnie parafii znajduje się w zasobach Archiwum Narodowego w Krakowie praktycznie cały XIX wiek. Dalsze poszukiwania interesujących mnie dokumentów przeprowadziłem opierając się o zasoby właściwej kancelarii parafialnej. Dodam, iż parafia należy do Archidiecezji Krakowskiej. Trochę wysiłku mnie kosztowało ustalenie co może znajdować się we właściwej kancelarii parafialnej, jakie księgi z jakimi przedziałami lat. Nie ma oficjalnych informatorów, publikacji, inwentarzy. Z doświadczenia wiem, że nie mogę w stu procentach polegać na informacjach od osoby zarządzającej parafią, czyli od proboszcza to raz a dwa muszę się również przygotować do kwerendy tak aby nie jechać tam na marne i nie tracić czasu na szukaniu ksiąg których tam nie ma. Najważniejsze muszę również ocenić czy w ogóle warto tam jechać pod kątem prowadzonych poszukiwań. Przeszukałem różne publikacje i te książkowe i te internetowe pod kątem ustalenia zasobu ksiąg metrykalnych znajdujących się w interesującej mnie kancelarii parafialnej. Znalazłem praktycznie jeden artykuł i jedną publikacje książkową z roku 2021 tego samego autora (Mateusz Wyżga) na podstawie których mogłem oszacować, iż w kancelarii parafialnej mogę się spodziewać praktycznie kompletu ksiąg z XVIII wieku a nawet z końca XVII wieku. (księga zmarłych 1719-1797, księga małżeństw 1719-1797, księga chrztów 1674-1718).  Zbiór ksiąg poza metrykalny jest jeszcze bardziej interesujący składający się z ksiąg bractw religijnych w których pierwsze wpisy sięgają roku 1600.

Nie miałem żadnych problemów z dodzwonieniem się do kancelarii parafialnej i ustaleniem terminu przeprowadzenia kwerendy. Proboszcz postawił jeden nie do negocjacji warunek. Żadnych zdjęć w pomieszczeniu kancelarii parafialnej.  Zabrałem notes, ołówek i zapukałem do drzwi kancelarii. Księgi uporządkowane, ponumerowane. Wydaje mi się, że brakuje dwóch ksiąg z XVII wieku (dysponowałem zdjęciami ksiąg z publikacji Pana Mariusza Wyżgi z roku 2021) ale to wymaga weryfikacji. W przypadku tej parafii w kancelarii parafialnej zachowały się rejestry ochrzczonych, zaślubionych i zmarłych sporządzone około roku 1854. Rejestry obejmujące lata 1719-1810 (małżeństwa zgony), 1674-1810 (chrzty) które w dość znaczy sposób ułatwiły mi poszukiwania właściwych informacji. Niestety tak jak już wcześniej wspomniałem według mnie brakuje dwóch ksiąg (w sensie nie było ich w  kancelarii parafialnej). Musiały mi wystarczyć same rejestry.  Zamykając drzwi kancelarii w tym przypadku mam uczucie, że powinienem tu jeszcze wrócić. Jeden dzień pracy XVII i XVIII księgami znajdującymi się w kancelarii parafialnej z takimi pomocami jak rejestry z roku 1854 (pamiętajmy że te rejestry są pełne różnych błędów) to takie minimum. Minimum które pozwala odszukać właściwe dokumenty ale nie pozwala ustalić czegoś więcej.