Kijów lata 1897-1914

Kijów 1897-1914

Kijów 1897-1914

Genealogia rodziny, której korzenie sięgają Podlasia zaprowadziła mnie do miasta Kijowa w lata 1897-1914.Z rozmowy przeprowadzonej online z członkami rodziny poznałem szczątki historii zachowanej w pamięci osób żyjących przekazywanej z pokolenia na pokolenie związanej z ówczesnym miastem Kijów. Cofaliśmy się praktycznie ponad trzy pokolenia wstecz w lata 1897-1915. Zawsze pytam o jakieś dokumenty, pamiątki, które mnie jako osobie która ma zaplanować, przeprowadzić skuteczne poszukiwania dadzą mi przekonanie, że zapamiętana i opowiedziana historia jest prawdziwa, że nie będę szukał wiatru w polu. Akurat w tym przypadku rodzina dysponowała dwoma dokumentami wystawionymi w Petersburgu w roku 1900 a ich treść zgadzała się w jakimś stopniu z tym co już wcześniej zostało ustalone.

Podążyłem śladem tych szczątek historii opowiedzianych mi na spotkaniu licząc, iż uda mi się coś ustalić, potwierdzić, odszukać. W tygodniku „Wiadomości budowlane” z roku 1912 znalazłem reklamę przedsiębiorstwa, które reklamowało swoje usługi.  Co prawda zarząd tego przedsiębiorstwa znajdował się w Warszawie ale mieli swoją reprezentację w mieście Kijów. Przedstawiciel tego przedsiębiorstwa w Kijowie nosił to samo nazwisko co poszukiwana przeze mnie osoba.  Niestety na reklamie było tylko samo nazwisko, ale ta reklama w jakimś tam sposób potwierdzała historię opowiedzianą przez rodzinę.

Kijów 1897-1914

Kijów 1897-1914

Na początek dotarłem do kopii cyfrowych książek informacyjno-adresowych wydawanych w Kijowie pod tytułem „Весь Киев”. Liczyłem, że w zamieszczonych w publikacji spisach mieszkańców, spisach przedsiębiorstw, fabryk, warsztatów rzemieślniczych, sklepów, aptek, hoteli i restauracji, urzędów i instytucji znajdę jakiś ślad po poszukiwanej rodzinie.  Nie pomyliłem się. Z zebranych informacji mogłem prześledzić adresy zamieszkania poszukiwanej rodziny praktycznie na przestrzeni 15 lat. Dowiedziałem się czym się zajmowali jak zarabiali na życie.

W książkach informacyjno-adresowych publikowane były (ku mojemu zaskoczeniu) kalendarze dla różnych wyznań: rzymsko-katolickiego w języku polskim, kalendarz ewangelicko-luterański w języku niemieckim, karaimski kalendarz, kalendarz prawosławny czy żydowski kalendarz.

W Kijowie w XIX wieku była wydawana gazeta polska „Dziennik Kijowski”. Katastrofa na Dnieprze pasażerskiego parowca Cesarzewicz Aleksy w roku 1912.  Parowiec wypełniony letnikami powracającymi do Kijowa pod wieczór zderzył się z inną jednostką i zatonął. Katastrofa wywołała ogromną żałobę w Kijowie, uruchomiono zbiórkę pieniędzy dla rodzin osób, które zginęły. Całość zbiórki była prowadzona przez redakcję „Dziennika Kijowskiego” a na łamach gazety drukowano nazwiska wszystkich darczyńców. Znalazłem na tych listach poszukiwaną rodzinę.

Przeglądając publikacje „Весь Киев” czy „Dziennik Kijowski” przejrzałem sporo reklam. Trochę mnie to zaskoczyło jak dużo przedsiębiorstw z terenów Polskich (zaborów) reklamowało się w Kijowie czy miało swoje przedstawicielstwa.  Znalazłem reklamy Centralnego Biura Sprzedaży Cementu Portlandzkiego z zakładów: Wołyń, Grodziec, Klucze, Kielce, Łazy, Ogrodzieniec, Opoczno, Ostrowieckich Zakładów Wielkopiecowych i Hutniczych, Akcyjne Towarzystwo Warszawskiej Fabryki Stylowych Mebli Z. Szczerbińki i S-ka.

Na sam koniec dodam, że poszukiwana rodzina miała ogromny wpływ na rozwój transportu miejskiego w Kijowie zakładając pierwsze w mieście przedsiębiorstwo taksówkowe dysponujące nowymi 20 taksówkami (Ford T). Dorożkarze nie byli zachwyceni i na wszelkie sposoby starali się pozbyć nowoczesnych taksówek z miasta. Poniekąd dorożkarzy uratował wybuch I wojny Światowej. Po dziś dzień w centrum Kijowa stoi piękna zabytkowa kamienica zaprojektowana przez Karola Iwanickiego. Właścicielami kamienicy była poszukiwana rodzina.

Tej historii w rodzinie już nie pamiętano, nie przetrwała do czasów nam współczesnych. Mnie udało się ją odszukać, opisać i opowiedzieć ponownie żyjącym członkom rodziny.

Kartki z Dziejów Igołomskiego Powiśla

Przodkowie w kancelarii parafialnej

Powiśle Igołomskie

Powiśle Igołomskie

W miesiącu kwietniu prowadziłem kwerendę, której efektem końcowym miał być prezent na 80 urodziny w postaci wykresu genealogicznego przodków dotyczącego konkretnego nazwiska. Kwerenda dotyczyła terenów pogranicza diecezji kieleckiej i krakowskiej tzw. Powiśla Igołomskiego. Czy znacie te okolice?

Znaczny zbiór ksiąg metrykalnych interesującej mnie parafii znajduje się w zasobach Archiwum Narodowego w Krakowie praktycznie cały XIX wiek. Dalsze poszukiwania interesujących mnie dokumentów przeprowadziłem opierając się o zasoby właściwej kancelarii parafialnej. Dodam, iż parafia należy do Archidiecezji Krakowskiej. Trochę wysiłku mnie kosztowało ustalenie co może znajdować się we właściwej kancelarii parafialnej, jakie księgi z jakimi przedziałami lat. Nie ma oficjalnych informatorów, publikacji, inwentarzy. Z doświadczenia wiem, że nie mogę w stu procentach polegać na informacjach od osoby zarządzającej parafią, czyli od proboszcza to raz a dwa muszę się również przygotować do kwerendy tak aby nie jechać tam na marne i nie tracić czasu na szukaniu ksiąg których tam nie ma. Najważniejsze muszę również ocenić czy w ogóle warto tam jechać pod kątem prowadzonych poszukiwań. Przeszukałem różne publikacje i te książkowe i te internetowe pod kątem ustalenia zasobu ksiąg metrykalnych znajdujących się w interesującej mnie kancelarii parafialnej. Znalazłem praktycznie jeden artykuł i jedną publikacje książkową z roku 2021 tego samego autora (Mateusz Wyżga) na podstawie których mogłem oszacować, iż w kancelarii parafialnej mogę się spodziewać praktycznie kompletu ksiąg z XVIII wieku a nawet z końca XVII wieku. (księga zmarłych 1719-1797, księga małżeństw 1719-1797, księga chrztów 1674-1718).  Zbiór ksiąg poza metrykalny jest jeszcze bardziej interesujący składający się z ksiąg bractw religijnych w których pierwsze wpisy sięgają roku 1600.

Nie miałem żadnych problemów z dodzwonieniem się do kancelarii parafialnej i ustaleniem terminu przeprowadzenia kwerendy. Proboszcz postawił jeden nie do negocjacji warunek. Żadnych zdjęć w pomieszczeniu kancelarii parafialnej.  Zabrałem notes, ołówek i zapukałem do drzwi kancelarii. Księgi uporządkowane, ponumerowane. Wydaje mi się, że brakuje dwóch ksiąg z XVII wieku (dysponowałem zdjęciami ksiąg z publikacji Pana Mariusza Wyżgi z roku 2021) ale to wymaga weryfikacji. W przypadku tej parafii w kancelarii parafialnej zachowały się rejestry ochrzczonych, zaślubionych i zmarłych sporządzone około roku 1854. Rejestry obejmujące lata 1719-1810 (małżeństwa zgony), 1674-1810 (chrzty) które w dość znaczy sposób ułatwiły mi poszukiwania właściwych informacji. Niestety tak jak już wcześniej wspomniałem według mnie brakuje dwóch ksiąg (w sensie nie było ich w  kancelarii parafialnej). Musiały mi wystarczyć same rejestry.  Zamykając drzwi kancelarii w tym przypadku mam uczucie, że powinienem tu jeszcze wrócić. Jeden dzień pracy XVII i XVIII księgami znajdującymi się w kancelarii parafialnej z takimi pomocami jak rejestry z roku 1854 (pamiętajmy że te rejestry są pełne różnych błędów) to takie minimum. Minimum które pozwala odszukać właściwe dokumenty ale nie pozwala ustalić czegoś więcej.